| Wycieczka pracowników do Krakowa |
|
Rzadko można spotkać osobę która nie zachwyciłaby się Krakowem. Stara stolica Polski z sercem miasta, czyli Starym Rynkiem, i scenerią najważniejszych wydarzeń w naszej historii przyciągnęła także pracowników Przedszkola i Ośrodka Rehabilitacyjnego dla Młodzieży Niepełnosprawnej Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety. Wyjechałyśmy w piątek o 2.00 w nocy, około godziny 8.00 rano byliśmy już na miejscu. Postanowiliśmy rozpocząć zwiedzanie od miejsca, z którego transmitowana jest cotygodniowa niedzielna Msza Święta, czyli od Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach. Każda z nas przybyła do tej świątyni, aby podziękować za dobroć jaką Bóg obdarowuje nas każdego dnia. Zapaliłyśmy również znicze w intencji znanej tylko nam i Bogu. Zwiedziłyśmy teren Sanktuarium i zgodnie stwierdziłyśmy że jest bardzo piękny czego dowodem są zdjęcia. Następnym punktem naszej wycieczki było Stare Miasto w Krakowie. Bez trudu rozpoznałyśmy Barbakan - budowle w kształcie rondla, której funkcją była obrona miasta przed najazdami tureckimi. Na trzech poziomach budowli rozlokowanych jest 130 małych specjalnych otworków z których następowało ostrzeliwanie nieprzyjaciela.
Z daleka już można było rozpoznać jeden z symboli Krakowa - Bramę Floriańską. Zwróciłyśmy uwagę na widniejącą na jej wejściem płaskorzeźbę przedstawiającą orła piastowskiego, autorstwa samego Jana Matejki. Dotarłyśmy już na rynek i od razu pierwsze kroki skierowałyśmy do kościoła Mariackiego. Gotycka budowla ze słynnym ołtarzem Wita Stwosza przyciąga wielu turystów. Byłyśmy bardzo zaskoczone tym jak dużo gołębi znajduje się na rynku, Patrząc na nie trudno nie uwierzyć w legendę związaną z krakowskimi gołębiami. Otóż według legendy gołębie to zaklęci rycerze księcia Henryka Probusa, który zapragnął zjednoczyć wszystkie ziemie księstwa i zostać królem, ale nie miał pieniędzy. Wtedy wróżka zamieniła książęcą drużynę w gołębie. Obsiadły one kościół Mariacki i zaczęły wydziobywać kamyki, które spadając na ziemię zamieniały się w złote monety. Książę ze złotem wyprawił się do Rzymu po poparcie papieża. Ale po drodze ucztował, bawił się i stracił pieniądze. Nigdy już nie wrócił do Krakowa, a jego drużyna pozostała zaklęta. Krakowskie gołębie nie boją się ludzi i fruwają nad ich głowami. Czasem przysiadają na ramieniu, licząc, że to powracający książę, który zdejmie z nich czar. Pomimo swoich małych gabarytów, nie sposób było nie zauważyć małego kościółka, który stał na rynku. To kościół Św. Wojciecha jedna z najstarszych świątyń w Krakowie. W tym kościele według przekazów miał głosić kazania Św. Wojciech przed wyprawą misyjną do Prus w 997 roku. To na co wszystkie Panie zwróciły uwagę to Sukiennice, kolejny atrybut Krakowa. Jest to miejsce, w którym już w średniowieczu sprzedawano najlepsze sukna w Europie - flandryjskie, niemieckie. Piękne arkady zbudowane w latach 70 - tych XIX wieku cieszą oko każdego turysty. Kolejnym punktem wycieczki był oczywiście Wawel, miejsce starożytnego grodu Wiślan. Dzięki królowi Zygmuntowi Staremu i sprowadzonym przez niego włoskim architektom pojawiła się renesansowa budowla, która stał się jedną z najwspanialszych królewskich rezydencji swoich czasów. W związku z tym iż jeszcze świeże są wydarzenia związane z katastrofą smoleńską, postanowiłyśmy, że wejdziemy do krypty, w której złożone są trumny z ciałami Pary Prezydenckiej. Ustawiłyśmy się w długiej kolejce i w ciszy i zadumie zeszłyśmy do krypty. Odwiedziłyśmy także dziedziniec zamku, jeden z najpiękniejszych w Europie. Miejscem przypisanym do Wawelu jest Smocza Jama. Według legendy to miejsce, w którym mieszkał smok. Kilka Pań zdecydowało się wejść do części udostępnionej do zwiedzania. Zrobiłyśmy sobie kilka zdjęć ze smokiem, którego pomnik stoi pod Wawelem. Udało nam się zobaczyć, ja smok zionął ogniem - niesamowity widok i przeżycie! Nasze oczy nasyciły się już wspaniałymi widokami, wiec nadszedł też czas, aby zaspokoić głód, który nam już powoli doskwierał. Po obiedzie ostatnie jeszcze spojrzenie na Kraków i udałyśmy się do Wadowic - miasta, "w którym wszystko się zaczęło" - tak mówił Papież Jan Paweł II. Pierwsze kroki skierowałyśmy do Bazyliki Ofiarowania Najświętszej Marii Panny. Obok Bazyliki znajduje się Dom Rodzinny Jana Pawła II, w którym znajdują się pamiątki po najważniejszym mieszkańcu Wadowic. Pomimo tłumu turystów, nasze Panie, bardzo chciały wejść do Domu Papieża. Nie mogłyśmy wyjechać z Wadowic nie skosztują najwspanialszych kremówek na świecie - kremówek Jana Pawła II. Były pyszne, polecamy wszystkim!!! Nasza wycieka dobiegła już końca. Zmęczone, ale uśmiechnięte i pełne wrażeń mijającego dnia wróciłyśmy około 22.00 do Zielonej Góry. Zostały nam miłe wspomnienia i dużo zdjęć!!! |



















































